• Wpisów:160
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 20:10
  • Licznik odwiedzin:264 445 / 3511 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kończąc temat WDŚ na Stadionie Śląskim - znalazłem taki filmik (uwaga! padają słowa niecenzuralne):

No comments. Jeżeli ktoś mnie będzie chciał jeszcze przekonywać, że takie sytuacji są NORMALNE, to niech sobie da spokój.

A oto dowód, że nie tylko w Polsce futbol przyciąga bandytów. ZOBACZ, co działo się po niedzielnym meczu Karlsruher - VfB Stuttgart. Ech...
  • awatar dezerter: Według mnie nic nie wpływa na takich bandziorów jak świadomość nieuchronności kary, u nas niestety pseudokibice czują się bezkarni.
  • awatar Gość: Pierwszy filmik przedstawia tramwaj którym po meczu wracali kibice Ruchu Chorzów i zostali zaatakowani przez bydło z Zabrza. Jest to jeden z 3 tramwai zaatakowanych w których jechali także ludzie nie będący na meczu, starsze osoby, matki z dziećmi. Pani motornicza po wszystkim nie była w stanie kontynuować swojej pracy. Zastanawiam się kto wpadł na pomysł aby wypuścić ze stadionu kibiców Ruchu i Górnika w tym samym czasie, przecież można było temu zapobiec.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jaki obrazek z najważniejszego meczu całego sezonu polskiej ekstraklasy pójdzie w świat?

TAKI.

No comments - powinienem napisać. Jednak mam jedno pytanie do działaczy Ruchu Chorzów:

kiedy WSZYSCY chuligani, którzy przedarli się przez płot zostaną ukarani dożywotnim zakazem stadionowym?

Czekam pani prezes Sobstyl - na męską reakcję!

PS
Rafał Mandes na swoim blogu S(p)ortownia śmieci

http://mandes.pinger.pl/m/1076421/smutne-derby%2C-bardzo-smutne...

napisał o smutnych derbach Warszawy. Smutnych, bo bez kibiców Legii. Ale przynajmniej było spokojnie na trybunach. Czy to jedyne wyjście na walkę ze stadionową dziczą - nie wpuszczać kibiców zespołu gości?

TAK - przynajmniej dopóki kluby nie będą wprowadzać i egzekwować w życie zakazów stadionowych.
  • awatar dezerter: Takie święto i grupka łobuzów może to zniszczyć.
  • awatar Marek Bobakowski: @gość: Człowieku, czy Ty się słyszysz? To może zalegalizujmy morderstwa, kradzieże, itp.? Ręce mi opadają czytając takie wpisy :(
  • awatar Gość: może jeszcze kare śmierći panie mądralo wprowadzic dla kibiców? chcą sie bic poza stadionem miedzy soba zamykajcie ich więc robią to na stadionie i nie jest to dzicz tylko w przeciwienstwie do takich jak ty sezonowców prawdziwi fani gotowi dac sobie za zgoda obu stron w morde oni krzywde robia ewentualnie sobie więc co cie to obchodzi pewnie pochodzisz z jednej czerwonej rodziny GW
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
2003 rok - chyba wiosna (przepraszam, ale nie jestem dobrym archiwistą) - dzwonię do Łukasza Podolskiego. Jako jeden z pierwszych (pierwszy???) dziennikarz z Polski.

A kto to? - pytają mnie redaktorzy w katowickim „Sporcie”? Po co z nim chcesz rozmawiać? Ma to sens?

Sam nie wiem, co o tym sądzić. Jest młody chłopak, urodził się w Polsce, gra w Koeln, jest uznawany z jeden z większych talentów na świecie... Czy będzie chciał rozmawiać z polskim dziennikarzem? Po kilkunastu latach pobytu w Niemczech?

Próbuję - 0049 174745... Do dzisiaj w notesie mam numer telefonu Łukasza z czasów jego gry w Koeln.

Podolski: Alo - słyszę w słuchawce.
Ja: Halo, ich heisse Marek Bobakowski. Ich bin polnischer Journalist.

Podolski: O! Cześć, czemu mówisz po niemiecku?
Ja: Yyyyyyy... No... Myślałem...

Podolski: Że ja nie rozumiem po polskiemu? Przecież, ich bin Polak! Gadajmy po naszymu.
Ja: Super...

"Ich bin Polak" - to określenie zapadło mi w pamięć. Rozmawiałem z Łukaszem chyba z godzinę, jak dobry znajomy. Odpowiedział mi na wszystkie pytania, sam mi zadał kilka (!) dotyczących tego, co się dzieje w kraju nad Wisłą, itd.

Po tej rozmowie nasz kontrakt się urwał. Po kilku miesiącach - byłem na urlopie - dzwoni mój telefon. Hm... numer z Niemiec, odbieram.

Ja: Słucham.
Podolski: Tschues! Lukas hier. Ich bin Polak (śmiech).

Miał do mnie jakąś sprawę (bodajże dzwonił po numer telefonu do naszego wspólnego znajomego, jednego z fotoreporterów - pozdrowienia Darek), znowu porozmawialiśmy...

Wielokrotnie jeszcze potem dzwoniłem do Łukasza. Czasami odbierał mi telefon podczas... zgrupowań niemieckiej kadry. Mówił: no wiesz, nie powinienem, ale tak tęsknie, aby pogadać z kimś po polsku.

I do dzisiaj ma czas dla polskich dziennikarzy. Zawsze odbierze, zawsze pogada, nigdy nie odmówi... Bo to POLAK z krwi i kości!

Teraz porozmawiał również ze Sportfanem. Polecam!
http://www.sportfan.pl/artykul/7385/podolski-czuje-sie-polakiem-gram-dla-niemcow-wywiad

Czy zaczął wywiad od „Ich bin Polak”? Sprawdźcie

PS
A oto słynna - i jakże prawdziwa - „Ballada o Łukaszu”. Pamiętacie ją?
http://www.wrzuta.pl/film/vK3wE40NBP
  • awatar Gość: szkoda ,że inni Polacy żyjący w Niemczech,tak szybko zapominają o swoich korzeniach....brawo Łukasz ! szczery chłopak z niego i to jest najważniejsze!!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: bardzo ciekawe, pozdr
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Słowo wstępu:
wojna na linii Grzegorz Lato (ogólniej działacze PZPN) - Leo Beenhakker trwa od kilku ładnych miesięcy. Dzisiaj doszło do poważnego spotkania i...

http://www.sportfan.pl/artykul/7374/leo-i-lato-nie-ma-tematu-feyenoordu-o-co-tu-chodzi

... obaj panowie wyszli ze spotkania uśmiechnięci, wyluzowani, opowiadający sobie żarty i stwierdzili, że w ogóle nie ma tematu współpracy Beenhakkera z Feyenoordem.

Yyyyyyy - dziennikarzy zatkało. Czyli te wszystkie wypowiedzi - z ostatnich tygodni - to był sen?

Beenhakker i Lato sobie zażartowali z dziennikarzy, to ja mogę sobie również zażartować z nich! Proszę...

Jak wyglądało spotkanie obu dżentelmenów? Oto zapis z ukrytego mikrofonu pod biurkiem prezesa PZPN (słownictwo oryginalne).

Lato: Hello Leo.
Beenhakker: Hi Gźegoź.

L: Kawa? Kofi? Kafee?
B: Yes, biala z milk.

L: Słyszałem dobry dowcip: przychodzi Listkiewicz do Urzędu Pracy...
B: Hahahahahaha. International level!

L: No tak. Albo ten: dzwoni Wichniarek do Beenhakkera, a on nie odbiera. Nawet się rymuje
B: Hahahahahaha. Siuper.

L: To co? Kończymy spotkanie? The End?
B: Of course, but Gźegoź... I work in sports club - Feyenoord. Zgazaszszsz się?

L: A Feyenoord... Świetny zespół. Tak zgadzam się z Twoim zdaniem. Też uważam, że w tym sezonie jednak gra słabiej od tego całego Ajaksu.
B: Zgazaszszsz się?

L: Jasne! Leo, idź już, bo mam ważną naradę.
B: Siuper. Bye.

Ważną naradę? TAKĄ?
  • awatar dezerter: Dobre, ta narada mogłaby wyglądać też tak http://www.youtube.com/watch?v=ONG9cpaapgE
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Widzieliście bramkę, którą Bayern zakończył dzieło zniszczenia na boisku w Lizbonie? Nie? To ZOBACZCIE koniecznie...

http://www.wrzuta.pl/film/cYknQJk4gc

Co robili obrońcy Sportingu? Zachowali się, jakby na co dzień występowali w... LZS Walce (z całym szacunkiem dla piłkarzy tego klubu

Pozostałe bramki środowych meczów LM znajdziecie tutaj:
http://www.sportfan.pl/artykul/7358/lm-chelsea-nie-jest-taka-slaba-drogba-zalatwil-juve-wideo
 

 
Zostały trzy dni do spotkania, którym żyje cały Śląsk. Właśnie czytam, że sprzedano już 36 tys. widzów.

http://www.sportslaski.pl/Sprzedali-36-tysiecy-biletow,sport-slaski,5916,info.html

Zostało więc 5 tys. wejściówek. Nieźle! Zima na całego, śniegu po kolana, jakoś słupek rtęci nie chce podskoczyć - a ludzie chcą spędzić 2 godziny na mrozie.

Po raz kolejny okazało się, że piłka nożna na Śląsku to religia (no, biorąc pod uwagę klimaty brazylijskie, to umówmy się, że PRAWIE religia

Billboardy, reklamy w miejscowych mediach, plakaty, wpisy na forach internetowych, filmy... Takie, jak np. ten:


Mieszkam 25 km od Stadionu Śląskiego - co prawda Jaworzno historycznie nie należy do Śląska, ale przecież mieszkają tutaj kibice - Ruchu Chorzów oraz Górnika Zabrze. I nawet tutaj czuć, że zbliża się wielkie święto.

41 tys. widzów na meczu Legii z Polonią, Lechii Gdynia z Arką Gdańsk, Wisły z Cracovią... Z całym szacunkiem - to NIEMOŻLIWE. Tylko Ślązacy tak kochają futbol!

PS
Słowa uznania dla byłych kolegów z katowickiego "Sportu". Mało kto wie, że kilka lat temu właśnie w tej redakcji narodził się pomysł organizowania WDŚ na Stadionie Śląskim. Pomysł, który okazał się strzałem w "10".
  • awatar Marek Bobakowski: @dezerter: Tak - pełna zgoda. Mecz Lecha z Legią na pewno mógłby zgromadzić 40 tys. ludzi.
  • awatar dezerter: Jeżeli chodzi o derby to tak, nigdzie indziej takich nie ma jak na Górnym Śląsku. Są jeszcze klasyki na których mógłby się pojawić podobny komplet widzów choćby z mojego podwórka Lech Legia
  • awatar Marek Bobakowski: @dezerter: 41 tys. ludzi na Narodowym podczas meczu Legia-Polonia? Nie wierzę... Chyba, że byłby to mecz o mecz o mistrzostwo Polski. A zauważ, że Ruch z Górnikiem grają raczej o... utrzymanie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Juninho nigdy nie zawodzi - to jeden z bardziej niedocenianych piłkarzy świata.

ZOBACZ bramkę z dzisiejszego meczu LM z Barceloną.
http://www.wrzuta.pl/film/tJCePzlo84

Wszystko o dzisiejszych meczach znajdziecie tutaj:
http://www.sportfan.pl/artykul/7337/lm-barcelona-traci-kosmicznego-gola-zobacz-go-koniecznie

Dobra... Klikam znowu PLAY A może tak odtwarzanie ciągłe?
  • awatar Gość: Ronaldo strzelił identyczną bramkę w ostatnim meczu ligowym :)))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedy przeczytałem oskarżenia Jana Sucha wobec nieuczciwej gry Delecty Bydgoszcz:

http://www.sportfan.pl/artykul/7316/korupcja-w-polskiej-siatkowce-padlo-oskarzenie

od razu do głowy wpadł mi komentarz, który w 2007 roku napisałem dla serwisu www.siatka.org. Przejrzałem archiwum i znalazłem. Oto mój felieton sprzed prawie dwóch lat.

http://www.siatka.org/?kibic.aktualnosci.wszystkie.17870

-------------------------

Nie jest trudno sprzedać mecz

Korupcja występuje zawsze tam, gdzie są wielkie pieniądze
. Tak uważają największe autorytety światowej filozofii i socjologii. Tylko szaleniec – albo człowiek „umaczany” – stanie okoniem tej tezie. Przykłady? Polityka, biznes, piłka nożna... A co z siatkówką?

Nie da się zaprzeczyć, że wokół volleya krąży wielka kasa. Budżety klubów są coraz wyższe, najlepsi siatkarze zarabiają „piłkarskie” pensje, sponsorzy nie szczędzą pieniędzy. Czy to oznacza, że zawodnicy sprzedają spotkania? Czy sędziowie wpływają na wyniki? Czy istnieje w naszym kraju „spółdzielnia”, która decyduje o najważniejszych rozstrzygnięciach w Polskiej Lidze Siatkówki?

Większość z Was znacząco puka się w tej chwili w czoło. – Bobakowski oszalał – piszecie właśnie sms-y do swoich znajomych. – Próbuje nam wmówić, że polscy siatkarze są umaczani w korupcji po uszy, a przecież to wicemistrzowie świata!

No i co z tego? Włoscy piłkarze są nawet mistrzami świata, a z ustawiania pojedynków ligowych stworzyli całkiem nieźle działający – i co najważniejsze przynoszący zyski – biznes.

Ale to Włochy, a nie Polska! – słyszę kolejne argumenty. To prawda, ale jak patrzę na kolejne przesłuchania ludzi związanych z naszą piłką we wrocławskiej prokuraturze, to zastanawiam się czy kiedyś rano słuchając swojej ulubionej stacji radiowej nie dowiem się, że właśnie aresztowano pierwszą osobą oskarżoną o korupcję w polskiej siatkówce. Takiego siatkarskiego „Fryzjera”!

Czy mam podstawy, aby tego się spodziewać? Nie i zapewne nikt z kibiców nie ma dowodów na korupcję. Choć przyznacie, że sprzedać spotkanie siatkarskie nie jest trudno – kilka nieudanych serwów, o kilka centymetrów źle wystawiona piłka, nieudane przyjęcie zagrywki rywala. Nikt nie musi się zorientować. Pamiętam końcową fazę rozgrywek PLS w 2004 roku i ostatnią kolejkę LSK rok później... Domysły były.

Mimo incydentów, problemu korupcji w polskiej siatkówce nie ma! I to jest jasne jak słońce. Ale to nie oznacza, że mamy (jako kibice) stracić czujność. Nasi piłkarscy koledzy jeszcze kilka lat temu żartowali z „niedzieli cudów”. A teraz? Są przerażeni ogromem problemu – podobno nie ma piłkarza, który nie spotkałby się (pośrednio lub nie) z ustawianiem wyników. Jak pisze Rafał Stec w swojej książce „Piłka sss... kopana” problem handlowania meczami dotyczy już... chłopców z czwartej klasy podstawówki, którzy za 10 zł są gotowi „podłożyć” się rywalowi z innej szkoły.

Co różni futbol od siatkówki w naszym kraju? Na trybunach stadionów piłkarskich nadal nie brakuje chuliganów, a publiczność siatkarska jest najlepsza na świecie. Kopacze od wielu lat nie zanotowali sukcesu na arenie międzynarodowej, a siatkarze są wicemistrzami świata. Piłka nożna jest przeżarta korupcją, a volley nie. I niech tak zostanie!

-------------------------

Jak widać, obecne domysły w sprawie korupcji w polskiej siatkówce nie są niczym nowym. Jednak do tej pory nikt nikogo nie złapał za rękę...
 

 
Największy serwis siatkarski w polsce - www.siatka.org - ogłosił właśnie wyniki swojego plebiscytu na najlepszego zawodnika 2008 roku.

Znajdziesz je tutaj:
http://www.siatka.org/?kibic.aktualnosci.wszystkie.33626

Kto wygrał? Pewnie znowu Mariusz Wlazły - powiedzą kibice. Nie! Oto czołówka klasyfikacji:

1. Mariusz Winiarski - 36,94%
2. Sebastian Świderski - 17,81%
3. Mariusz Wlazły - 14,75%

Zaskoczeni? Osobiście - też typowałbym Winiara. Nie spodziewałem się jednak aż takiej przewagi. Co ciekawe, obaj panowie W-W (Winiarski-Wlazły) jeszcze do niedawna grali w Skrze Bełchatów i byli jednym z najlepiej zapowiadających się duetów siatkarskich w Europie.

Winiarski zdecydował się na ligę włoską, Wlazły został w Polsce. Efekt? To Winiar jest fundamentem kadry, a Szampon gra w kratkę.

Nie jestem zwolennikiem emigracji najlepszych polskich zawodników (ani w piłce, ani w siatkówce), jednak w przypadku Wlazłego nie ma wyjścia. On się zatrzymał w rozwoju - tylko walka o miejsce w podstawowym składzie silnego włoskiego klubu może go zmobilizować do jeszcze cięższej pracy.

A oto dowód, że Wlazły ma kosmiczny potencjał!
 

 
30 kwietnia 2008 rok - to data ostatniej ligowej porażki siatkarek Aluprofu Bielsko-Biała. Tak, tak... Nie mamy do czynienia z pomyłką.

Dziewczyny trenowane przez Igora Prielożnego (jeden z najlepszych - moim zdaniem - europejskich trenerów) wygrały 17 kolejnych spotkań. Jeżeli wygrają w najbliższą niedzielę z Gedanią Żukowo - pobiją rekord!

Jaki? Otóż od początku lat 90. ubiegłego wieku - wtedy wprowadzono rozgrywki play-off - nie było zespołu, który wygrałby wszystkie spotkania rundy zasadniczej (łącznie z fazą play off).

Mało tego! Bielszczanki - przy odpowiedniej koncentracji - są w stanie wygrać WSZYSTKIE mecze w tym sezonie.

Chcemy wygrać wszystko, co się da - przyznała ostatnio Anna Barańska, jedna z najlepszych, a na pewno najpiękniejsza siatkarka PlusLigi.

Czy im się to uda?

PS
Czy rekord bielszczanek to wyczyn na miarę światową? Nie - w lidze włoskiej Scavolini Pescaro wygrało właśnie 19 spotkanie ligowe z rzędu
  • awatar Gość: Muszyna i tak była mistrzem :D I w tym roku też na pewno będzie :D A Bielsku jakoś nie idzie ostatnio ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Howard Webb to w ostatnich miesiącach prawdziwy (anty)bohater. Zaczęło się od meczu Austria-Polska (podjął DWIE błędne decyzje - jedną skrzywdził gospodarzy, drugą biało-czerwonych), potem była czerwona kartka dla Cristiano Ronaldo, teraz pretensje mają do niego piłkarze Blackburn.

Przeczytasz o tym w Sporfanie:
http://www.sportfan.pl/artykul/7274/webb-znowu-namieszal-uratowal-punkty-man-united-wideo

Jedno jest pewne - Webb stał się jednym z najpopularniejszych sędziów świata. I to w ciągu kilku miesięcy. FIFA i UEFA doceniają jego charyzmę, odporność psychiczną, gotowość do podejmowania kontrowersyjnych decyzji. Przecież to wszystko składa się na obraz arbitra-showmana! Dlatego pozwalają mu sędziować coraz ważniejsze spotkania.

Pamiętacie Pierluigi Collinę? To był dopiero showman! Rządził na boisku, brał na siebie trudne decyzje (nawet te błędne), krzyczał na piłkarzy, a jego KOSMICZNY wzrok nie znosił słowa sprzeciwu.

Stał się tak popularny, że teraz gra w reklamach. Oto jedna z nichiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/_HOT99n6S8Y" frameborder="0" allowfullscreen>
Świat nie znosi pustki. Odszedł Collina, jest Webb. Włoch był najpopularniejszym arbitrem końca XX wieku, Anglik jest najpopularniejszym sędzią początku XXI wieku. Czy to się komuś podoba, czy nie.

Jestem przekonany, że - jeżeli kariera Anglika będzie się dalej tak rozwijać - Webb będzie prowadził najważniejsze spotkania najbliższych lat - finał MŚ 2010 i Euro 2012. Szefowie FIFA i UEFA nie są w ciemię bici. Popularny (niekoniecznie najlepszy) sędzia = sukces marketingowy.

Na całe szczęście szansa, że zagrają w nich Polacy znajduje się w granicach błędu statystycznego.

ZOBACZ - Webb vs. Collina. Oni są nawet podobni!
  • awatar Gość: "Stał się tak popularny, że teraz gra w reklamach. Oto jedna z nich:" Reklama jest z 2004 więc jakie teraz?
  • awatar Gość: xD
  • awatar Gość: hahahaha jakieee Ookooo;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Artur Boruc ma nowy tatuaż - napis „addicted”. Cała historię przeczytasz w Sportfanie:

http://www.sportfan.pl/index_nocache.php/artykul/7246/dramat-blaszczykowskiego-nie-zagra-z-irlandia-to-realne

Gdyby jeszcze kiedyś polski bramkarz chciał zrobić sobie tatuaż (a pewnie będzie), to proszę - oto kilka propozycji. Która Wam się podoba najbardziej?
  • awatar Gość: artur zrobi sobie podobizne smudy???
  • awatar Gość: @ gość: Tatuaż Celtic'u zajebisty !
  • awatar Gość: ładny tatuaz ten z 3obrazka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Dzisiaj w sejmie doszło do kolejnej awantury. I to na tle sportowym. ZOBACZCIE.

Obserwując nudne - zazwyczaj! - obrady sejmu dowiedziałem się, że trzyosobowy zarząd spółki PL.2012 zarabia ok. 100 tys. zł miesięcznie. Czyli mniej więcej po 30 tysiaków na „łebka”. Hm... Niezła fucha!

Trzyosobowy zarząd? Zastrzelcie mnie, ale do dzisiaj nie znałem nazwisk członków zarządu spółki. Wszedłem na stronę http://www.2012.org.pl/pl/o-nas/zespo.html i...

Prezes - Marcin Herra (o tym słyszałem, a nawet miałem okazję porozmawiać)
Członek ds. infrastruktury - Andrzej Bogucki (nie mam pojęcia kto to jest)
Członek ds. organizacji - Rafał Kapler (patrz wyżej)

Co właściwie robi PL.2012? Ktoś wie? Nie wiedziałem, więc znowu wszedłem na stronę internetową i wyczytałem, że spółka:

- odpowiada za analizę przepisów prawa, które mogą mieć (mogą mieć? - przyp. MB) wpływ na przygotowanie i wykonanie przedsięwzięć związanych z EURO 2012,
- dokonuje okresowej oceny stanu przygotowań, monitoruje przedsięwzięcia oraz określa obszary zagrożeń dla realizacji przygotowań do EURO 2012,
- prowadzi bieżący system raportowania do UEFA postępów w pracach przygotowawczych do EURO 2012
- organizuje szkolenia i seminaria dla podmiotów odpowiedzialnych za organizację mistrzostw
- przygotowuje i wspomaga wdrażanie koncepcji bezpieczeństwa, w tym zabezpieczenia medycznego i ratowniczego podczas Euro 2012.

Ble, ble, ble... Analiza, ocena, szkolenia, wdrażania - toż to urzędniczy bełkot. To podręcznikowy przykład „nicnierobienia”! Tym bardziej mnie wkurza, że koszty osobowe takiej spółki pochłaniają 11 mln zł rocznie.

Od razu przypomniały mi się słowa Kazika (od 12 na teledysku)

... dużą cześć owoców pracy pożera aparat administracyjno-urzędniczy, socjalizm totalitarny zmienił się w koncesyjno-etatystyczny...

PL.2012 to kolejny przykład, że Polacy potrafią przy okazji zorganizować agendę rządową, która za nasze pieniądze analizuje, ocenia, szkoli, wdraża... Czyli uprawia „nicnierobienie”...

PS
Czy przez kryzys ekonomiczny UEFA odbierze nam Euro 2012? Polecam świetny tekst Rafała Mandesa:

http://www.sportfan.pl/artykul/7146/kryzys-trawi-polske-stracimy-euro-2012-sprawdz
 

 
Beenhakker jednak kocha Polskę! Oto dowód:
http://www.sportfan.pl/artykul/7223/beenhakker-zostanie-w-polsce-na-stale-bo-kupil

Pojechał na wakacje, zakochał się w Mazurach, kupił ziemię... Niedźwiedzi Róg - Holender chce się tutaj wybudować?

Co wiemy o tej miejscowości? Bardzo mało. Najważniejsze, że - wedle wikipedii - Niedźwiedzi Róg ma... 40 stałych mieszkańców (41 - jak się wprowadzi Beenhakker).

No i najważniejsze - są tam BOSKIE widoki. ZOBACZ dlaczego Beenhakker zdecydował się na działkę na Mazurach.
  • awatar Gość: te zdjęcia to nic trzeba tam pojechać i zobaczyć cudnie ja mam 30 minut autem warto
  • awatar Marta Wawrzyn: (: smaczny niusik.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak ktoś nie wie, co było dzisiaj najważniejszym wydarzeniem sportowym w Polsce, to niech kliknie w poniższy link:

http://www.sportfan.pl/artykul/7219/puchar-uefa-lech-gral-do-konca-2-2-z-udinese-wideo

Lech - Udinese 2-2. Do meczu nie będę wracał - wszyscy go widzieli.

Zatrzymam się na moment przy Franciszku Smudzie, a właściwie jego barwnym języku. Franz nie od dzisiaj słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi. W dziennikarskim środowisku jest taka zasada: nie masz kompletnie pomysłu na artykuł? Zadzwoń do trenera Lecha. Po chwili rozmowy będziesz miał świetny temat.

Co powiedział po dzisiejszym meczu Smuda? Oto kilka złotych myśli:

1) W Udine pójdziemy na całość. Jak to się mówi” albo rybka, albo...

2) Na koniec spotkania zrób zrobiliśmy mały horror? (Mały? Trenerze, bez żartów - przyp. MB)

3) Włosi nie mogą u siebie grać na remis. Bo co? Strzelimy im gola w 90 min i będą sobie pluli w brodę.

4) W rewanżu czeka nas takie samo spotkanie, jak z Feyenoordem, z którym musieliśmy wygrać i to zrobiliśmy. Nie jedziemy do Włoch na wycieczkę!

Życzę Smudzie, aby kibice go za tydzień witali w taki sposób:


To możliwe?
  • awatar dezerter: Smuda ma racje oni we Włoszech nie będą mogli grać na remis i murować bramki bo to byłoby zbyt ryzykowne.
  • awatar Gość: Smudy juz nikt tak nie powita. Jest przegrany. Szkoda, bo nieglupi z niego gosc.
  • awatar Marek Bobakowski: @Pan Artur: oczywiście, że pytanie ma zabarwienie retoryczne. Ale to nie znaczy, że nie ma racji bytu - zwłaszcza po takim horrorze jak dzisiaj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tytułowe zdanie mają dzisiaj powtarzać - jak mantrę - piłkarze Lecha Poznań. Aż uwierzą! Okazało się, co jakoś większości umknęło w gorączce przygotowań do spotkania z Udinese, że nie jest trudno wygrać z Włochami.

Udowodnili to siatkarze. Wczoraj dwukrotnie wygrali w ramach europejskich pucharów z zespołami z najlepszej ligi świata.

Jastrzębski Węgiel pokonał na wyjeździe - w ramach Challenge Cup - wielki Sisleyem Treviso 3:1 (24, -19, 22, 19). W pierwszym meczu - u siebie! - jastrzębianie przegrali 2:3! Super...

I większa niespodzianka. W Lidze Mistrzów AZS Częstochowa gładko rozprawił się z Coprą Piacenzą 3 (22, 20, 23). W pierwszym pojedynku polska ekipa również wygrała - 3:2.

Oto ostatnie piłki wczorajszego spotkania. ZOBACZ - warto.
Teraz najważniejsze! W walce o Final Four Ligi Mistrzów siatkarzy zmierzą się: dwie ekipy z Rosji, dwie z Włoch i dwie z Polski (obok AZS-u awansowała jeszcze Skra Bełchatów). To jakby w ćwierćfinale piłkarskiej Ligi Mistrzów grały: Lech Poznań i Wisła Kraków (ew. Legia Warszawa - niepotrzebne skreślić

PS
Jeżeli Lech dzisiaj pokona Udinese, to będziemy mieli prawdziwy hat-trick - 3 w „wojnie” polsko-włoskiej (nie biorę pod uwagi porażki siatkarek z Piły z ekipą z Bergamo, bo... lepiej nie pamiętać dzisiaj o porażce)!
 

 
Jutro mecz Lecha z Udine. Żyje tym cała Polska - nieważne czy jesteś kibicem Legii (wejdźcie na blog S(p)ortownia śmieci Rafała Mandesa - http://mandes.pinger.pl/m/1034680/lech-gra-dla-calego-polskiego-futbolu%2C-trzymajmy-kciuki!), czy w ogóle nie interesujesz się futbolem, czy masz 102 lata, czy...

No właśnie - znalazłem na Wrzucie (www.wrzuta.pl) taki oto filmik:


I jak? Bo mnie ten dzieciak rozbroił Nieco mniej jego rodzice pokazując go w ten sposób. Abstrahując od kwestii psychologicznych (na tych się nie znam), co się stanie jeżeli w przyszłości Jasiu zostanie fanem... Legii

To i tak pikuś w porównaniu do pewnego filmu, który w sieci krąży pod tytułem: 4-letnia chuliganka. Zobaczcie:

http://www.wrzuta.pl/film/jf8naUpWDw

Cztery miesięcy temu - na łamach Sporfana - napisałem, że rodzicami powinien zająć się specjalista: http://www.sportfan.pl/artykul/4256/legia-to-kur-4-letnia-chuliganka-niewiarygodne-zobacz

Bo jak można dziecię uczyć takich słów?

Do nienawiści do tej drużyny tak wychowano, wychowano nas...

Wierzę, że rodzice Jasia nie dopuszczą do sytuacji, że za kilka lat będziemy oglądać dzieciaka na takich fotkach. Oby!
  • awatar Gość: sport przestał być rozrywką po tygodniowej ciężkiej pracy a stał się formą wykazania swojej agresji wobec człowieka słabego i nic to się nie ma do zdrowej rozrywki
  • awatar Marek Bobakowski: @gość: Ok, namówił ją starszy brat. A jak za 10 lat namówi ją do brania udział w zadymach na stadionach, rozwalania pociągów i bandyckich napadów na poznańskich blokowiskach. To nadal będziemy mówili, że w sumie nic się nie stało? Dla mnie nie jest normalnym, że 4-letnie dziecko śpiewa o nienawiści, a ktoś kto to kręci (rodzice? brat?) ma z tego frajdę.
  • awatar Gość: Panie Bobakowski i inni oburzający się na rodziców małej kibicki Lecha - wyluzujcie. Moim zdaniem ta mała nawet nie wie co śpiewa, a namówił pewnie ją do tego jej starszy brat. Żeby od razu do specjalisty...przesada!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj późnym wieczorem Jan Tomaszewski razem z Antonim Piechniczkiem i Krzysztofem Materną rozmawiali w TVN24 o problemach z Leo Beenhakkerem.

ZOBACZ.
Ogólnie z „Tomkiem” się zgadzam (2/3):

1) Beenhakker zagrał na nosie prezesowi PZPN podejmując pracę w Feyenoordzie - ZGODA.
2) Leo obraża od kilku miesięcy Polaków - ZGODA (ostatni dowód: http://www.sportfan.pl/artykul/7175/wkurzony-beenhakker-pojade-do-jelenia-mowi-prawde-czy-blefuje)
3) Tusk powinien interweniować - BZDURA.

Tusk czy Drzewiecki nie mogą się mieszać w problemy PZPN z Beenhakkerem - to przecież jasne. Grzegorz Lato sam musi sobie poradzić.

A czwartkowe spotkanie prezesa PZPN z selekcjonerem tuż, tuż...
 

 
Myślicie, że Holender zna taką piosenkę? Nuci ją pod nosem?
 

 
To piosenka, którą kiedyś nuciła cała Polska...


Co zespół „Kaczki z nowej paczki” robi na blogu sportowym?

* dziubdziub - coś, czego nikt nie widział, w polskim futbolu: kontrakt Leo Beenhakkera

I wszystko jasne... Umowa podobno leży w sejfie na Miodowej. Kto ją widział? Jak słucham działaczy PZPN (z Grzegorzem Lato) na czele, to mam wrażenie, że nikt...

Lato: nie będę komentował
Strejlau: nie znam kontraktu
Piechniczek: nic na ten temat nie wiem
Engel: to tajny dokument

I tak w kółko.

Wśród kibiców krąży legendarna kwota miliona euro, którą należy zapłacić za zerwanie kontraktu z Holendrem. Wśród dziennikarzy (napisał dzisiaj o tym dzisiaj Antoni Bugajski - http://www.dziennik.pl/sport/pilkanozna/article321029/Leo_Beenhakker_straszy_dymisja_.html#reqRss) od dawna słychać, że odszkodowanie jest o wiele niższe - podobno ok. 200 tys. euro.

To dość spora różnica. 200 tys. euro? - PZPN może się skusić, aby zerwać umowę (nawet natychmiast). Milion? - to zbyt wiele.

Powtórzę jeszcze raz:
Czy ktoś widział dziubdziuda* ?
 

 
Musiałem to Wam pokazać Poniższy filmik od razu skojarzył mi się z polskimi piłkarzami. A Wam?
  • awatar dezerter: uuu są dużo szybsi od naszych, mi te pasiaki się skojarzyły z naszą przyszłą małą ligą więzienną AC Wronki kontra FC Rawicz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pamiętacie reklamę jednego z banków?


Czy to rzeczywiście motto życiowe Holendra? Obserwując jego ostatnie ruchy (ciągłe kłótnie z PZPN, podjęcie współpracy z Feyenoordem) - trudno zaprzeczyć, że tak właśnie jest.

Co dalej? Leo spotka się (kiedy? ktoś wie? może tak PZPN wyda w końcu jakiś oficjalny komunikat?) z Grzegorzem Lato, panowie podadzą sobie ręce w świetle kamer, powiedzą, że ta cała sytuacja była NIEPOROZUMIENIEM.

Potem? Zakładając czarny scenariusz: biało-czerwoni przegrają 28 marca w Belfaście (z Irlandią Północną), zarząd PZPN zwolni Beenhakkera, a ten podpisze natychmiast kontrakt (o ile go już nie ma) z Feyenoordem. To się nazywa miękkie lądowanie, które właśnie sobie przygotował.

Leo, why? For money.

PS 1
Czy Beenhakker nie ma już praw emerytalnych? Bo czasami kompletnie nie rozumiem jego ciągłej walki o każde euro...

PS 2
Beenhakker powtarza:

W moim sercu są dwie drużyny: Feyenoord i Real!

Nie łudźmy się - Polski w tym wąskim gronie nie ma! I nigdy nie będzie. On pracuje u nas tylko dla kasy.
  • awatar Marek Bobakowski: @Krzysztof Gieszczyk: Hm... Też długo szukałem innego wytłumaczenia. Nie znalazłem :( Realista.
  • awatar Krzysztof Gieszczyk: Jakoś nie potrafię - mimo wszystkich znaków na niebie i na ziemi - wbić sobie do głowy, że on tylko dla kasy. Może przez szacunek dla siwych włosów, może przez AC Milan i jego pamiętne holenderskie trio z przełomu lat 80-tych i 90-tych - nie wiem. Ja tam w Leo "kocham tylko pieniądze" Beenhakker nie wierze. Podpisano - Naiwniak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jacek Krzynówek przypomniał o sobie. W końcu!

Oto piękny wolny w meczu Hannover 96 - VfB Stuttgart (3:3). Bramkarz VfB (sam Jens Lehmann!) bez szans!

ZOBACZ.
http://www.wrzuta.pl/film/tS8oQJm5Ll

Ostatnio tak piękną bramkę Polak strzelił... Hm - ktoś pamięta?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Boję się, że Boruc się załamie! - słowa menedżera reprezentacji Polski, Jana de Zeeuwa, nie wzięły się z powietrza...

Golkiper Celticu od kilku miesięcy nie ma dobrej „prasy”. Pakuje się w bezsensowne kłopoty (pijaństwo, rozbicie rodziny, wpadki na boisku)... Od kilku dni na Wyspach Brytyjskich głośno było o rewelacjach, jakie w niedzielę (dzisiaj) miały pojawić się w gazetach. Koks, narkotyki, handlowanie meczami? - kibice głośno zastanawiali się co tym razem wywinął Polak.

Nic nie wywinął (http://www.sportfan.pl/artykul/7106/sadna-niedziela-szkockie-gazety-zniszczyly-boruca-sprawdz). Wyspiarskie tabloidy przekroczyły wszelkie granice przyzwoitości. Zorganizowały nagonkę na Polaka tylko po to, aby go zdołować i aby ten dzisiaj w meczu z Glasgow Rangers znowu puścił jakąś szmatę.

Pewnie za kilka dni „The Sun”, „Daily Record” czy „News of the World” znowu zaatakują Polaka.

Nie wspominając o programach rozrywkowych, w których nabijają się z Boruca.



Rozwiązanie? Artur - uciekaj ze Szkocji. Gdzie? Oto krótki poradnik dla naszego reprezentanta. Kryterium? Tabloidowe! Zobacz:

- Anglia (Newcastle)
NIEEE! Angielskie tabloidy Cię zjedzą. Są 100 razy agresywniejsze niż szkockie odpowiedniki.

- Niemcy (Bayern)
Uważaj na dziennikarzy „Bilda”. Dla nich możesz stać się smacznym kąskiem do ciągłych ataków.

- Hiszpania (Atletico Madryt, Getafe)
Ciepło, słonecznie... Spokojnie? Ojoj: „Marca”, „El Pais” i „As” tylko czekają, aby Cię zaatakować. W tym kraju tabloidy rządzą!

- Włochy (Milan)
Już lepiej. Jest co prawda „La Repubblica”, ale pozostałe tabloidy mają słabą pozycję. Może uda Ci się jakoś w tym kraju zaaklimatyzować.

- Francja (???)
To raj! „Le Parisien” nie ma takiej siły przebicia jak tabloidy w innych krajach. Miałbyś więc spokój. Ale, ale... Poziom jakiś niższy niż Twoje ambicje. Chociaż w porównaniu do Szkocji...

Więc jak? Radzicie Borucowi transfer nad Loarę (PSG, Lyon, Bordeaux)? Odżyłby psychicznie, odbudował formę, powalczył w europejskich pucharach (nadal w LM i PUEFA jest pięć francuskich ekip, szkockich? - żadnej).

PS
15.02.2009 - to data rozpoczynająca działalność mojego bloga. Zapraszam wszystkich czytelników - będzie często OSTRO, czasami SŁODKO zdarzy się... PIEPRZNIE.
  • awatar Marek Bobakowski: @eddy gordo: Hehe :)
  • awatar Gość: @Marek Bobakowski: komentarz Marty Wawrzyn chyba pana podniecił co? Tak się pan podjarał :D
  • awatar Gość: Czekamy, Czekamy! Miło Widzieć Tu Coś Konkretnego... !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›